Trasa: około 250 km. Motocykle: jak zwykle — my dzielni, mniej spoceni i zmoczeni Dość sprawnie poszło nam poranne pakowanie i bardzo liczyliśmy, że upał dziś trochę odpuści. Adrian zaplanował trasę wzdłuż chorwackiego wybrzeża, co mogło oznaczać albo genialną przygodę, albo korki, żar lejący się z nieba i stado turystów […]
Monthly Archives: July 2025
Z małym poślizgiem – dzień spóźnienia w relacjach, bo ostatni nocleg to była podróż w czasie do ery bez internetu. A do tego fizyczno-emocjonalny wycisk, który skutecznie zniechęcił nas do czekania pół nocy aż jedna kreska zasięgu łaskawie przeobrazi się w dwie i łaskawie wrzuci wszystkie zdjęcia. No to od […]
Zaczęliśmy wcześniej niż zwykle (co ostatnio graniczy z cudem). Trudno było się podnieść, ale zapach świeżo pieczonych bałkańskich specjałów z piekarni obok i pachnąca kawa, którą Ania podała wszystkim niemal do łóżek, zrobiły swoje. Plan: wbić do Dubrownika wcześniej, zanim zjadą się tam autokary i wycieczkowce. Udało się! Choć to […]
Poranek rozpoczęliśmy zdjęciami jeziora Szkoderskiego – bo wczoraj, gdy tu dotarliśmy, było już prawie ciemno. Miasteczko Shiroka aż tętniło życiem – hotelik przy hoteliku, prawie każdy z restauracją, stoliki rozstawione dosłownie wszędzie, tłumy ludzi, luksusowe auta, szum rozmów i muzyka. Trochę taki lans i nie jesteśmy pewni, czy to do […]
Po 5 dniach dzielnej, samodzielnej walki z jelitówką, wyczerpaniu całego zapasu tabletek i wszystkich magicznych sposobów, które zawsze działały, w końcu się poddaliśmy. Michał wyglądał już naprawdę kiepsko, więc poprosiliśmy naszego fantastycznego gospodarza, żeby zawiózł nas do szpitala. Efekt? Michał dostał dwie porządne kroplówki, a my – po raz kolejny […]
Jelitówka nie odpuszcza, ale już widzimy światełko w tunelu! Z każdym dniem mamy więcej sił i coraz mniej tabletek w kieszeni. Dlatego zamiast pędzić dalej, dajemy sobie chwilę na regenerację. Czasem trzeba… po prostu usiąść, porozmawiać z ludźmi, napić się spokojnie wody lub coli (bo po innych napojach różnie bywa) […]
Dzisiejszy poranek był z gatunku tych leniwych. Nic nie trzeba, a wszystko można. W apartamencie, który zabookowaliśmy (i gdzie, jak pamiętacie, właściciele okazali się cudownie elastyczni, przesuwając naszą rezerwację bez żadnych dopłat), zamówiliśmy też śniadanie — więc poza wstaniem z łóżka i ubraniem się (żeby nie przypominać tych wymemłanych i […]
czyli… jak się uprzesz, to do Albanii dotrzesz, nawet w ciemnościach. Rano wstaliśmy jeszcze trochę zmęczeni żołądkowymi dolegliwościami, ale w doskonałych humorach – bo dziś przed nami Albania! A jesteśmy jej baaardzo ciekawi! Co już wiemy o Albanii? To kraj kontrastów – z jednej strony dzika przyroda, z drugiej dynamicznie […]
lub jak ktoś woli: Tyle szczęścia na raz! Czyli o sile pozytywnego myślenia. No hej kochani! Zgadnijcie, gdzie dziś jesteśmy? Thessaloniki! A co tacy zdziwieni? No tak, mieliśmy być już w Albanii, ale wyszło jak wyszło. No to od początku… Parafrazując powiedzenie z tytułu: jak nie sraczka, to pompa paliwa. […]