4.07.2024: Rosnówko – Bastei Bridge – Dresden
https://maps.app.goo.gl/z3nMhh6V9Z94nY377
Z lekkim poślizgiem ale wreszcie ruszamy. Trasa roboczo ochrzczona The Forward Tour, bo… tak naprawdę nie wiemy, dokąd dojedziemy i czy wstępnie obrany punkt docelowy – Calpe w Hiszpanii – w ogóle jest wykonalny.

Dlaczego taka niepewność?
Bo cztery tygodnie wcześniej Ania zdobyła prawo jazdy na motocykl i od razu przesiadła się na Harleya Davida Fat Boya (2001). 1450 ccm, ok. 320 kg żywej amerykańskiej legendy. Trochę pewnie potrwa, zanim do końca zgrają się: ona, silnik i masa. Ale podobno prawo jazdy to dopiero początek, a najlepszym nauczycielem jest droga… no to czemu nie 😎
Ruszamy przy lekkim zachmurzeniu.
Pierwszy przystanek bez większych problemów – Głogów: tankowanie, śniadanko i dalej w stronę Niemiec.
NO I CO?
NO I ZACZYNA PADAĆ.
NO CÓŻ – pierwsze koty za płoty. Powoli, ostrożnie, ale jedziemy.











Docelowo Drezno, ale po drodze punkt obowiązkowy: most Bastei.
📌 Bastei Bridge to jedno z najbardziej spektakularnych miejsc w Saksonii Szwajcarskiej. Pierwszy drewniany most powstał tu już w 1824 roku, a obecna kamienna konstrukcja z piaskowca – w 1851 roku. Łączy skalne formacje wysokie nawet na 194 metry i oferuje widoki, które spokojnie można wrzucić do kategorii „pocztówka z Niemiec”. Nic dziwnego, że miejsce od lat przyciąga artystów, malarzy romantycznych i… motocyklistów w deszczu 😉
Do mostu dojeżdżamy już z wodą w butach, ale na samej adrenalinie. Na chwilę nawet przestaje padać – jakby ktoś uznał, że już wystarczy.































I wtedy akcja dnia:
W pewnym momencie orientujemy się, że zgubiliśmy kamerę. Lekka panika, szybka analiza, zawracanie w myślach… aż nagle okazuje się, że od kilku kilometrów jedzie za nami przesympatyczny Niemiec, który gdy tylko się zatrzymujemy, podjeżdża i mówi:
„Hej, gonię was z waszą kamerą!”
Nasz Anioł Stróż Dnia Pierwszego 🪽
Wieczorem, zmoczeni i zmęczeni, docieramy do hotelu w Dreznie.
Ten dzień mógł się zakończyć tylko w jeden sposób:
niemieckie piwo, cisza i świadomość, że ruszyliśmy.
A to był dopiero dzień pierwszy.











