Jelitówka nie odpuszcza, ale już widzimy światełko w tunelu! Z każdym dniem mamy więcej sił i coraz mniej tabletek w kieszeni. Dlatego zamiast pędzić dalej, dajemy sobie chwilę na regenerację. Czasem trzeba… po prostu usiąść, porozmawiać z ludźmi, napić się spokojnie wody lub coli (bo po innych napojach różnie bywa) i po prostu być.

Dziś właśnie tak było – ładujemy baterie nie tylko motocykli. A ludzi wokół nas poznajemy niesamowitych! Spotkaliśmy Lindę z Holandii, młodą kobiete,która podróżuje… sama, z psem! Przyjechała do Albanii na krótki wyjazd i pokazała nam, że nie trzeba wielkich planów, żeby poczuć wolność i smak przygody.










A potem – Cornelia i René z Braboos on Wheels! Gdybyście szukali definicji „prawdziwy podróżnik” – to są oni. Przy nich to my jesteśmy cienkie bolki z plecakami
Właśnie są w trasie zaplanowanej na 6 miesięcy, a wcześniej przejechali dziesiątki tysięcy kilometrów przez Ameryki – Północną i Południową! Ich opowieści to podróżnicze złoto, a energia i życzliwość po prostu zarażają. Takie spotkania naprawdę inspirują i przypominają, że każdy z nas ma coś do opowiedzenia i czegoś może nauczyć drugiego człowieka.
Jutro szybkie pakowanie i ruszamy dalej!
Najpierw Tirana – nowoczesna stolica Albanii, podobno pełna kontrastów, kolorów i miejskiej energii. Potem kierunek Szkodra, jedno z najstarszych miast kraju, otoczone jeziorami i górami. Liczymy na piękne krajobrazy i trochę chłodniejszych wieczorów.
Ale pamiętajcie – ta podróż to coś więcej niż przygoda. To The Hope Tour, nasza wspólna misja, by pomóc Michałowi pokonać nowotwór. Wasze wsparcie to realna pomoc. Dołączcie do nas: