Dzień 27: czyli Bonjour Italia w sercu Francji, deszcz z każdej strony i szczęśliwy finał.

Dzień dzisiejszy, z uwagi na kurczący się czas, ale również niezbyt zachęcającą prognozę pogody, miał być bardzo mało skomplikowany logistycznie. Po spakowaniu się na motocykle ruszyliśmy zwiedzić centrum Dijon i w drogę do Amiens.

I wiecie co? Zakochaliśmy się!

Dijon, stolica historycznej Burgundii, to nie tylko słynna musztarda i wina, ale prawdziwa perełka architektoniczna. Stare Miasto, wpisane na listę UNESCO, urzeka średniowiecznymi kamienicami, malowniczymi dziedzińcami i kościołami, w tym gotycką Notre-Dame z charakterystycznymi gargulcami. Ale najbardziej zachwycają urokliwe zaułki – jadąc motocyklem od jednej atrakcji do drugiej, człowiek żałuje, że nie ma w oczach aparatu. Gdzie się nie odwrócisz, tam coś pięknego, klimatycznego, historycznego.

I tak, przy okazji tej eksploracji, natrafiliśmy na restaurację Le Grenier Café prowadzoną przez dwie siostry. Miejsce absolutnie magiczne – tak bardzo oddaje klimat francuskiej przytulności, że aż zapytaliśmy z ciekawości, co serwują na śniadanie. Jakie było nasze zdziwienie, gdy się okazało, że akurat dziś, w niedzielę, mają… włoski brunch!

Tego się nie spodziewaliśmy – znajdujemy najbardziej francuską w wystroju, przeuroczą restaurację, tak autentyczną, że bardziej się nie da… a tu śniadanie we włoskim stylu?!

Już prawie mieliśmy ruszyć dalej, ale weszliśmy do środka, spojrzeliśmy na bufet i… przepadliśmy!

Tylko wyrafinowana francuska szefowa kuchni może tak zinterpretować bruschettę, by położyć na niej kremowy biały serek, dojrzałe brzoskwinie i szynkę parmeńską. A na drugiej – serek przyozdobić pomidorkami koktajlowymi, zielonym pesto i plasterkami figi. Z ręką na sercu: takiemu śniadaniu nie mogliśmy się oprzeć!

A do tego przemiła, otwarta obsługa, która z dumą oprowadziła nas po lokalu i zdradziła swój nietypowy pomysł: każda z rzeczy, którą widzicie – od porcelanowych filiżanek po oryginalne fotele – jest na sprzedaż. Jeśli więc coś poza menu skradnie wasze serce, to za odpowiednią kwotę może z wami wrócić do domu. Bardzo polecamy to miejsce Le Grenier Café i serdecznie pozdrawiamy obie urocze właścicielki!

Siedząc otoczeni historią, popijając przepyszną kawę, naszła nas refleksja, że nasza podróż powoli się kończy. A my tak wiele jeszcze chcemy zobaczyć… tyle uliczek do odwiedzenia, a w tych uliczkach – ludzie, których historie też nas ciekawią.

Szybko dopiliśmy kawę i – na koń!

I tyle co wyjechaliśmy na autostradę, prognozy synoptyków się sprawdziły – zaczęło lać.

Ale, ale! Wczoraj, wymieniając się komentarzami z Wiolettą, podjęliśmy wyzwanie: żadnego typowo polskiego narzekania! Tylko pozytywy!

Więc spróbujmy: jak opisać ponad 500 km z Dijon do Amiens, przejechane praktycznie całe w deszczu, żeby podkreślić zalety tej sytuacji?

A więc – jazda z Dijon do Amiens w rzęsistym deszczu ma mnóstwo zalet:

  • zestaw przeciwdeszczowy działa lepiej niż sauna
  • woda wypłukuje wszelki kurz z motocykla – mycie gratis!
  • nie trzeba się martwić o fryzurę – i tak jej nie ma
  • nie rozpraszały nas widoki i nie specjalnie mieliśmy ochotę zjeżdzać z drogi aby zrobić dodatkowe zdjęcia, więc skupieni jak nigdy, dojechaliśmy bezpiecznie do celu
  • przejazd 500 km w strugach deszczu to doskonała okazja, by przetestować wodoodporność wszystkiego, co posiadamy
  • i najważniejsze: deszcz cementuje związki – kto razem zmókł, i się nie pokłócił ten już wszystko razem przetrwa.

No i jak nam poszło?

A kiedy dotarliśmy do Amiens – deszcz ustał, a na miejscu czekali już na nas Joel i Nicolas – ojciec i syn. Ale o tych cudownych ludziach i ich historii już jutro…

A dziś – przypominamy Wam, dlaczego jedziemy.

Ta podróż to nie tylko przygoda – to akcja, która ma realny cel: ratować życie Michałka Milczarka.

Bez Waszego wsparcia nie damy rady. Każda wpłata, każde polubienie, każde udostępnienie zwiększa szansę na to, że zdążymy na czas. Pomóżcie nam dotrzeć dalej.

Wejdźcie na: https://www.siepomaga.pl/ratujemy-michasia

I dajcie znać światu, że warto pomagać!

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *